ja byc moze bede miala namiary na calkiem fajne miejsce do mieszkania, cos jakby akademik, same jedynki i niedrogo nawet. 2 przecznice od pumu, ale trzeba poczekac z tym jeszcze, bo to nr od znajomej. ja do normalnego akademika na 100% nie chce isc, a co do procesow rekrutacyjnych to tez nie jestem z nimi zaznajomiona, ale bede sie tym martwila jak znajdziemy sie na wtorkowej liscie (haha trzeba byc optymista
Anna
2014.07.25
16:57
@marta
Nic na to nie poradzisz. To wina UM Wrocław, że kasę przyjmowali przed podaniem wyników matur. Gdybym wtedy znała swój wynik, to nigdy nie wpłaciłabym tych 85zł. Tak jak ja postąpiło wiele osób i stąd taki bigos we Wrocławiu
malta
2014.07.25
16:57
@ malta
Problem zbyt wielu aplikujących Wrocław rozwiązał poprzez wprowadzenie wysokiej częstotliwości list rekrutacyjnych.
Podobnie jak @ marta uważam, że zachowanie polegające na nieodebraniu dokumentów, co w konsekwencji prowadzi do realnego przesunięcia listy dopiero w połowie września, jest eufemicznie bardzo słabe. Nie uważam, że dobre napisanie matury daje takie prawo. Przykre, że nie wiąże się ze świadomością skutków swoich działań. Podobnie z ludźmi zastanawiającymi się, którą uczelnię wybrać. Mieli na to całe liceum, więc pojawiające się na forum tego typu pytania wywołują uśmiech na mojej twarzy.
PS Liczę, że jednak części z tych osób będzie się chciało odebrać dokumenty.
Dominik
2014.07.25
17:08
A może jest opcja wysłania pisemnej rezygnacji? Pójście na pocztę to jednak mniejszy wysiłek. Jak dla mnie to cały ten system rekrutacji (wszędzie) jest chory. Co z tego ze we Wrocławiu listy są co dwa dni jak nic to nie daje.
marta
2014.07.25
17:13
@Dominik
To już nie do mnie. Moje dokumenty są tylko na lek na WUM-ie. Pytanie czy gdybyś ty dostał się na dwie uczelnie, chciałoby się Tobie jechać wycofać papiery (i ponosić koszty podróży) czy jechać na wakacje. Wiem, że niewycofywanie papierów przez te osoby stresuje wiele osób, ale to już inna sprawa.
malta
2014.07.25
17:20
Owo blokowanie miejsc na uczelniach na poziomie państwa b. łatwo rozwiązać. Wystarczy jeden paragraf, mówiący o obowiązku złożenia przez kandydata, który nie jest aktualnie studentem oryginałów dokumentów.
Nie wspomnę już o wymagającym więcej zachodu stworzeniu jednej listy centralnej z możliwością wskazania preferencji. Rekrutacja trwałaby w takim przypadku kilka minut a oszczędności czasu, nerwów i paliwa byłyby znaczące. Taki system jednak na pewno niektórym uczelniom zawsze będzie nie na rękę!
Cogito
2014.07.25
17:20
Dodatkowo to Wam powiem ze nie rozumiem co to.za filozofia żeby wprowadzić rezygnację internetową na koncie kandydata bo jest to robota na 2h dla dobrego informatyka. Bałagan i jeszcze raz bałagam. Sami sobie robią więcej pracy.
marta
2014.07.25
17:20
@ marta
Dzięki temu z rekrutacji szybciej eliminowane są osoby, które rejestrowały się we Wrocławiu asekuracyjnie, a po dostaniu się nie są nim zainteresowane.
To nie wina uczelni, że ktoś nie wycofuje dokumentów. Btw czy tam nie da się tego zrobić za pomocą swojego konta rekrutacyjnego?
Dominik
2014.07.25
17:21
@Dominik Najlepsze jest to, że nawet niektórzy laureaci do końca LO nie są w stanie podjąć decyzji odnośnie uczelni i blokują kilka list. Moim zdaniem wydłużanie „właściwej” rekrutacji nie jest wcale korzystne dla uczelni. Zakładam, że WUM na chwile obecną posiada już jakieś rezygnacje na obydwu kierunkach. Podanie kolejnej listy dopiero w we wrześniu sprawi, że potencjalni kandydaci z „lepszymi” wynikami nie będą czekać do ostatecznego rozwiązania tylko osiądą już na innej uczelni. Mało kto desperacko czeka na konkretne miasto (chyba, że z niego pochodzi). Tym sposobem ostateczne progi punktowe będą niższe, co automatycznie zmniejszy prestiż uczelni.
Justyna
2014.07.25
17:22
@Cogito
Masz absolutną rację…
marta
2014.07.25
17:23
@Dominik
Niestety nie wiem czy we Wrocławiu można zrezygnować internetowo ale wątpię w to szczerze żeby tam ktoś na to wpadł.
marta
2014.07.25
17:25
@ malta
Owszem, chciałoby mi się. Co więcej mam już za sobą tego typu doświadczenie.
Tu nie chodzi nawet o stres. Przecież nie każdy pochodzi z miasta, gdzie znajduje się dany umed. Szukanie mieszkania na ostatnią chwilę do przyjemnych rzeczy nie należy. A to tylko przykład jednego z wielu problemów, które pojawiają się w przypadku późnej decyzji o przyjęciu. Jeden dzień wakacji nie popsuje.
@ Cogito
Kiedyś już wspominałem o ogólnopolskim systemie z określeniem priorytetów. W każdym razie bardzo mądre słowa.
Dominik
2014.07.25
17:27
@Cogito
To prawda, ale wymagałoby to trochę wysiłku urzędników ministerstwa.
malta
2014.07.25
17:27
Moje tabelki wyraźnie mówią, że tylko 1 osoba do tej pory wyciągnęła papiery ze stomy we Wrocławiu, a jednak sądzę, że więcej się dostało w międzyczasie gdzieś na lek.
locus
2014.07.25
17:29
@locus
Na bank się gdzieś dostali na lek i na stomę w innych miastach a nie wierze ze wszyscy są z wro albo tam mają najbliżej.
marta
2014.07.25
17:31
@Cogito Trudno się z tym nie zgodzić. W tego typu rekrutacji, jaka funkcjonuje obecnie chodzi tak naprawdę o dużą kasę, którą każda uczelnia wyciąga od wszystkich kandydatów. Moim zdaniem powinno to działać na zasadzie rekrutacji do LO. Tzn. kandydat przed wynikami rekrutacji dostarcza wszystkie dokumenty (oryginały) na preferowaną uczelnie. Przez internet ustala kolejność tych preferencji. Po wynikach rekrutacji uczelnia (w sytuacji niezakwalifikowania) odsyła papiery do kolejnej z listy itd. Może byłoby z tym dużo zachodu, ale summa summarum ogólnopolski chaos rekrutacyjny byłby mniejszy.
Justyna
2014.07.25
17:31
mam pytanie dotyczace woj-lek czy na prawde podejscie do cywili jest gorsze ? czy poziom nauczania jest nizszy ?
lol2
2014.07.25
17:33
Ktoś przed chwilą mówił, że ma w nosie, że zajmuje miejsce. Jej, to mi codziennie smutno, że komuś trzymam miejsce na farmacji i je zwolnię dopiero pod koniec września.
locus
2014.07.25
17:36
@malta
Może gdyby im kandydaci jakieś frykasy w knajpie postawili…
W sam system rezygnacji internetowej nie bardzo wierzę. Bez wymuszenia konieczności działania skutku nie będzie!
Mamy casus zmian w OFE. Działania w swoim interesie nie podejmie 90% populacji -członków OFE. Gdzież więc mowa o zrobieniu czegokolwiek, co czyniło by beneficjentem osobę trzecią -a do tego sprowadzała by się „internetowa rezygnacja”.
Cogito
2014.07.25
17:38
W takim razie to tylko oznacza ze listy w lipcu to jedna wielka ściema.
marta
2014.07.25
17:43
Co do kwestii pieniędzy, to przecież nikt nie broni nawet w centralnym systemie żeby opłaty się wnosiło za każdy kierunek na każdej uczelni, kasę mieliby taką samą, płaciłoby się za każde miasto i byłby wybór do których miast chce się aplikować. Jednak takie rozwiązanie ukróciłoby możliwe machlojki i kombinatorstwo przy tworzeniu list i nikt nie jest tym zainteresowany. Pewnie nawet nie wiadomo czy prawo do tego dopuszcza, nie mówiąc już że ministerstwu pewnie szkoda byłoby kasy na to a stworzenie takiego systemu zajęłoby kilka lat. A ile osób straciłoby przy tym rozwiązaniu pracę, więc wydaje się to nie na rękę uczelniom.
Marcin
2014.07.25
17:43
@Cogito
Święte słowa.;)
malta
2014.07.25
17:46
@Justyna
Tak -wzór jest gotowy, nieźle funkcjonuje, należy go tylko zaadaptować.
Pieniądze -chyba rzecz drugoplanowa dla kandydata. Koszt rekrutacji = ilość preferencji x kwota /dajmy na to popularne 85PLN/. Czyż nie taniej „wyjdzie” kandydatowi wpłacenie tej sumy jednokrotnie niż koszt kilkukrotnego „bujania” się po Polsce w tę i z powrotem dla „zabezpieczania” kolejnych uczelni? Że o czasie nie wspomnę.
Co do do „łasości” uczelni na pieniądze to jednak tylko Wrocław, Gdańsk, Szczecin i lublin nie pozostawiały wyboru przed wynikami. Pozostałe /nie mam wiedzy o 3-przedmiotowych/ miały jednak ten margines kilku dni na wpłatę po wynikach więc było jakieś okienko czasowe na decyzję czy warto.
Cogito
2014.07.25
17:50
Jeszcze niedawno były egzaminy wstępne na uczelnie. Papiery można było składać tylko na jedną. I albo się człowiek dostał, albo nie. Stresów po ogłoszeniu wyników już nie było. A i odpowiedzialność przy wyborze uczelni była większa. ;-
malta
2014.07.25
17:52
Jeszcze niedawno były egzaminy wstępne na uczelnie. Papiery można było składać tylko na jedną. I albo się człowiek dostał, albo nie. Stresów po ogłoszeniu wyników już nie było. A i odpowiedzialność przy wyborze uczelni była większa.
malta
2014.07.25
17:52
@Marcin Jestem prawie pewna, że na ostateczne, wrześniowe listy są wkręcane osoby, które wg punktacji nie powinny się tam znaleźć. Może podchodzi to pod teorię spiskową, ale w Polsce niestety wszystko podobnie funkcjonuje, jeśli chodzi o instytucje państwowe. Mimo, że ustawa o szkolnictwie wyższym gwarantuje jawność wyników rekrutacji, tylko część uczelni udostępnia listy rankingowe. Jeśli chodzi o pieniądze nie zapominajmy o przetargach dot. firm tworzących IRK. Niewykluczone, że te też coś uczelniom „odpalają pod stołem”…
Justyna
2014.07.25
17:56
A na pytanie komu a w zasadzie którym uczelniom zależy aby system rekrutacji się nie zmienił odpowiem pytaniem:
Czy widzieliście posty ludzi, którzy dzwonili do komisji rekrutacyjnych w Lublinie, Białymstoku, Gdańsku czy Katowicach?
A gdzie tych telefonów było najwięcej?
Cogito
2014.07.25
17:57
Mysliscie ze 170 (90%) wystarczy na lek do lublina?
Nie wiem czy jechac do katowic i blokowac komus miejsce
Zaklopotana
2014.07.25
17:59
Tylko tak naprawdę kto się tym przejmuje, to raptem góra 6-7 tysięcy osób rocznie (licząc lek i lek-dent zarówna stacjonarne i niestacjonarne) to już więcej pracowników tychże uczelni jest niż osób dostających się, więc kto tym się raczy przejąć, skoro od kilku dobrych lat to wszystko tak samo wygląda. Za mała siła przebicia.
Marcin
2014.07.25
18:03
@Cogito Kwestia pieniędzy to jedno. Drugie: taki system wymagałby od uczelni ujednolicenia zasad rekrutacji, a wtedy nie byłoby miejsca na wszelkie kombinowania. Nie wiem na ile jest realna możliwość manipulowania ostatecznymi wynikami, ale w moim odczuciu na WUMie może być to na porządku dziennym. W tej chwili panuje jedna wielka dezinformacji. Każdy dzwoniący do WKR dowiaduje się czegoś innego i tak naprawdę nie ma wglądu do ostatecznych wyników rekrutacji. CMUJ też nie udostępnia list, ale wysyła oficjalne pismo o nieprzyjęciu na studia. Więc tam sytuacja jest bardziej klarowna.
Komentarzy: 2272
-->-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-
2014.07.25
-->@Fasolka
@Meg
@ELKA
ja byc moze bede miala namiary na calkiem fajne miejsce do mieszkania, cos jakby akademik, same jedynki i niedrogo nawet. 2 przecznice od pumu, ale trzeba poczekac z tym jeszcze, bo to nr od znajomej. ja do normalnego akademika na 100% nie chce isc, a co do procesow rekrutacyjnych to tez nie jestem z nimi zaznajomiona, ale bede sie tym martwila jak znajdziemy sie na wtorkowej liscie (haha trzeba byc optymista
Anna
16:57
@marta
Nic na to nie poradzisz. To wina UM Wrocław, że kasę przyjmowali przed podaniem wyników matur. Gdybym wtedy znała swój wynik, to nigdy nie wpłaciłabym tych 85zł. Tak jak ja postąpiło wiele osób i stąd taki bigos we Wrocławiu
malta
16:57
@ malta
Problem zbyt wielu aplikujących Wrocław rozwiązał poprzez wprowadzenie wysokiej częstotliwości list rekrutacyjnych.
Podobnie jak @ marta uważam, że zachowanie polegające na nieodebraniu dokumentów, co w konsekwencji prowadzi do realnego przesunięcia listy dopiero w połowie września, jest eufemicznie bardzo słabe. Nie uważam, że dobre napisanie matury daje takie prawo. Przykre, że nie wiąże się ze świadomością skutków swoich działań. Podobnie z ludźmi zastanawiającymi się, którą uczelnię wybrać. Mieli na to całe liceum, więc pojawiające się na forum tego typu pytania wywołują uśmiech na mojej twarzy.
PS Liczę, że jednak części z tych osób będzie się chciało odebrać dokumenty.
Dominik
17:08
A może jest opcja wysłania pisemnej rezygnacji? Pójście na pocztę to jednak mniejszy wysiłek. Jak dla mnie to cały ten system rekrutacji (wszędzie) jest chory. Co z tego ze we Wrocławiu listy są co dwa dni jak nic to nie daje.
marta
17:13
@Dominik
To już nie do mnie. Moje dokumenty są tylko na lek na WUM-ie. Pytanie czy gdybyś ty dostał się na dwie uczelnie, chciałoby się Tobie jechać wycofać papiery (i ponosić koszty podróży) czy jechać na wakacje. Wiem, że niewycofywanie papierów przez te osoby stresuje wiele osób, ale to już inna sprawa.
malta
17:20
Owo blokowanie miejsc na uczelniach na poziomie państwa b. łatwo rozwiązać. Wystarczy jeden paragraf, mówiący o obowiązku złożenia przez kandydata, który nie jest aktualnie studentem oryginałów dokumentów.
Nie wspomnę już o wymagającym więcej zachodu stworzeniu jednej listy centralnej z możliwością wskazania preferencji. Rekrutacja trwałaby w takim przypadku kilka minut a oszczędności czasu, nerwów i paliwa byłyby znaczące. Taki system jednak na pewno niektórym uczelniom zawsze będzie nie na rękę!
Cogito
17:20
Dodatkowo to Wam powiem ze nie rozumiem co to.za filozofia żeby wprowadzić rezygnację internetową na koncie kandydata bo jest to robota na 2h dla dobrego informatyka. Bałagan i jeszcze raz bałagam. Sami sobie robią więcej pracy.
marta
17:20
@ marta
Dzięki temu z rekrutacji szybciej eliminowane są osoby, które rejestrowały się we Wrocławiu asekuracyjnie, a po dostaniu się nie są nim zainteresowane.
To nie wina uczelni, że ktoś nie wycofuje dokumentów. Btw czy tam nie da się tego zrobić za pomocą swojego konta rekrutacyjnego?
Dominik
17:21
@Dominik Najlepsze jest to, że nawet niektórzy laureaci do końca LO nie są w stanie podjąć decyzji odnośnie uczelni i blokują kilka list. Moim zdaniem wydłużanie „właściwej” rekrutacji nie jest wcale korzystne dla uczelni. Zakładam, że WUM na chwile obecną posiada już jakieś rezygnacje na obydwu kierunkach. Podanie kolejnej listy dopiero w we wrześniu sprawi, że potencjalni kandydaci z „lepszymi” wynikami nie będą czekać do ostatecznego rozwiązania tylko osiądą już na innej uczelni. Mało kto desperacko czeka na konkretne miasto (chyba, że z niego pochodzi). Tym sposobem ostateczne progi punktowe będą niższe, co automatycznie zmniejszy prestiż uczelni.
Justyna
17:22
@Cogito
Masz absolutną rację…
marta
17:23
@Dominik
Niestety nie wiem czy we Wrocławiu można zrezygnować internetowo ale wątpię w to szczerze żeby tam ktoś na to wpadł.
marta
17:25
@ malta
Owszem, chciałoby mi się. Co więcej mam już za sobą tego typu doświadczenie.
Tu nie chodzi nawet o stres. Przecież nie każdy pochodzi z miasta, gdzie znajduje się dany umed. Szukanie mieszkania na ostatnią chwilę do przyjemnych rzeczy nie należy. A to tylko przykład jednego z wielu problemów, które pojawiają się w przypadku późnej decyzji o przyjęciu. Jeden dzień wakacji nie popsuje.
@ Cogito
Kiedyś już wspominałem o ogólnopolskim systemie z określeniem priorytetów. W każdym razie bardzo mądre słowa.
Dominik
17:27
@Cogito
To prawda, ale wymagałoby to trochę wysiłku urzędników ministerstwa.
malta
17:27
Moje tabelki wyraźnie mówią, że tylko 1 osoba do tej pory wyciągnęła papiery ze stomy we Wrocławiu, a jednak sądzę, że więcej się dostało w międzyczasie gdzieś na lek.
locus
17:29
@locus
Na bank się gdzieś dostali na lek i na stomę w innych miastach a nie wierze ze wszyscy są z wro albo tam mają najbliżej.
marta
17:31
@Cogito Trudno się z tym nie zgodzić. W tego typu rekrutacji, jaka funkcjonuje obecnie chodzi tak naprawdę o dużą kasę, którą każda uczelnia wyciąga od wszystkich kandydatów. Moim zdaniem powinno to działać na zasadzie rekrutacji do LO. Tzn. kandydat przed wynikami rekrutacji dostarcza wszystkie dokumenty (oryginały) na preferowaną uczelnie. Przez internet ustala kolejność tych preferencji. Po wynikach rekrutacji uczelnia (w sytuacji niezakwalifikowania) odsyła papiery do kolejnej z listy itd. Może byłoby z tym dużo zachodu, ale summa summarum ogólnopolski chaos rekrutacyjny byłby mniejszy.
Justyna
17:31
mam pytanie dotyczace woj-lek
czy na prawde podejscie do cywili jest gorsze ? czy poziom nauczania jest nizszy ?
lol2
17:33
Ktoś przed chwilą mówił, że ma w nosie, że zajmuje miejsce. Jej, to mi codziennie smutno, że komuś trzymam miejsce na farmacji i je zwolnię dopiero pod koniec września.
locus
17:36
@malta
Może gdyby im kandydaci jakieś frykasy w knajpie postawili…
W sam system rezygnacji internetowej nie bardzo wierzę. Bez wymuszenia konieczności działania skutku nie będzie!
Mamy casus zmian w OFE. Działania w swoim interesie nie podejmie 90% populacji -członków OFE. Gdzież więc mowa o zrobieniu czegokolwiek, co czyniło by beneficjentem osobę trzecią -a do tego sprowadzała by się „internetowa rezygnacja”.
Cogito
17:38
W takim razie to tylko oznacza ze listy w lipcu to jedna wielka ściema.
marta
17:43
Co do kwestii pieniędzy, to przecież nikt nie broni nawet w centralnym systemie żeby opłaty się wnosiło za każdy kierunek na każdej uczelni, kasę mieliby taką samą, płaciłoby się za każde miasto i byłby wybór do których miast chce się aplikować. Jednak takie rozwiązanie ukróciłoby możliwe machlojki i kombinatorstwo przy tworzeniu list i nikt nie jest tym zainteresowany. Pewnie nawet nie wiadomo czy prawo do tego dopuszcza, nie mówiąc już że ministerstwu pewnie szkoda byłoby kasy na to a stworzenie takiego systemu zajęłoby kilka lat. A ile osób straciłoby przy tym rozwiązaniu pracę, więc wydaje się to nie na rękę uczelniom.
Marcin
17:43
@Cogito
Święte słowa.;)
malta
17:46
@Justyna
Tak -wzór jest gotowy, nieźle funkcjonuje, należy go tylko zaadaptować.
Pieniądze -chyba rzecz drugoplanowa dla kandydata. Koszt rekrutacji = ilość preferencji x kwota /dajmy na to popularne 85PLN/. Czyż nie taniej „wyjdzie” kandydatowi wpłacenie tej sumy jednokrotnie niż koszt kilkukrotnego „bujania” się po Polsce w tę i z powrotem dla „zabezpieczania” kolejnych uczelni? Że o czasie nie wspomnę.
Co do do „łasości” uczelni na pieniądze to jednak tylko Wrocław, Gdańsk, Szczecin i lublin nie pozostawiały wyboru przed wynikami. Pozostałe /nie mam wiedzy o 3-przedmiotowych/ miały jednak ten margines kilku dni na wpłatę po wynikach więc było jakieś okienko czasowe na decyzję czy warto.
Cogito
17:50
Jeszcze niedawno były egzaminy wstępne na uczelnie. Papiery można było składać tylko na jedną. I albo się człowiek dostał, albo nie. Stresów po ogłoszeniu wyników już nie było. A i odpowiedzialność przy wyborze uczelni była większa. ;-
malta
17:52
Jeszcze niedawno były egzaminy wstępne na uczelnie. Papiery można było składać tylko na jedną. I albo się człowiek dostał, albo nie. Stresów po ogłoszeniu wyników już nie było. A i odpowiedzialność przy wyborze uczelni była większa.
malta
17:52
@Marcin Jestem prawie pewna, że na ostateczne, wrześniowe listy są wkręcane osoby, które wg punktacji nie powinny się tam znaleźć. Może podchodzi to pod teorię spiskową, ale w Polsce niestety wszystko podobnie funkcjonuje, jeśli chodzi o instytucje państwowe. Mimo, że ustawa o szkolnictwie wyższym gwarantuje jawność wyników rekrutacji, tylko część uczelni udostępnia listy rankingowe. Jeśli chodzi o pieniądze nie zapominajmy o przetargach dot. firm tworzących IRK. Niewykluczone, że te też coś uczelniom „odpalają pod stołem”…
Justyna
17:56
A na pytanie komu a w zasadzie którym uczelniom zależy aby system rekrutacji się nie zmienił odpowiem pytaniem:
Czy widzieliście posty ludzi, którzy dzwonili do komisji rekrutacyjnych w Lublinie, Białymstoku, Gdańsku czy Katowicach?
A gdzie tych telefonów było najwięcej?
Cogito
17:57
Mysliscie ze 170 (90%) wystarczy na lek do lublina?
Nie wiem czy jechac do katowic i blokowac komus miejsce
Zaklopotana
17:59
Tylko tak naprawdę kto się tym przejmuje, to raptem góra 6-7 tysięcy osób rocznie (licząc lek i lek-dent zarówna stacjonarne i niestacjonarne) to już więcej pracowników tychże uczelni jest niż osób dostających się, więc kto tym się raczy przejąć, skoro od kilku dobrych lat to wszystko tak samo wygląda. Za mała siła przebicia.
Marcin
18:03
@Cogito Kwestia pieniędzy to jedno. Drugie: taki system wymagałby od uczelni ujednolicenia zasad rekrutacji, a wtedy nie byłoby miejsca na wszelkie kombinowania. Nie wiem na ile jest realna możliwość manipulowania ostatecznymi wynikami, ale w moim odczuciu na WUMie może być to na porządku dziennym. W tej chwili panuje jedna wielka dezinformacji. Każdy dzwoniący do WKR dowiaduje się czegoś innego i tak naprawdę nie ma wglądu do ostatecznych wyników rekrutacji. CMUJ też nie udostępnia list, ale wysyła oficjalne pismo o nieprzyjęciu na studia. Więc tam sytuacja jest bardziej klarowna.
Justyna
18:06